sobota, 22 lutego 2014

Błękit

Nie wiem kiedy to się zmieniło. Całe życie odwróciło się do góry nogami. A to wszystko od kiedy w moje 17 urodziny, zmarła moja mama.
Od tamtej pory wszystko szło źle. Straciłam przyjaciół bo się zamknęłam w sobie, a im chyba nie było na rękę słuchanie kogoś kto ma tylko ponure myśli.
Tata, ehh szkoda gadać. Zatracił się w swojej pracy, prawie go nie ma w domu bo pracuje nad godziny. Oczywiście żeby mieć na jedzenie, ale moim zdaniem głównym powodem jest to że dom przypomina mu mamę.
Co wieczór musi coś wypić. No cóż, już się przyzwyczaiłam. Moimi przyjaciółmi od tamtej pory są książki. Już się pogubiłam w tym ile ich przeczytałam od tamtego czasu. W nich zawsze wszystko kończy się happy endem.
No oczywiście kimś ważniejszym od książek jest mój piec Maks . To duży owczarek. Zawsze jest przy mnie. Dostałam go na moje nieszczęsne 17 urodziny, a co dziwniejsze od mojej mamy. Kupiła go już jakieś dwa tygodnie wcześniej i ukrywała go u cioci.
A w dzień moich urodzin jeszcze za nim doszły do nas wieści o jej śmierci, ciocia przyszła z nim do mnie, miał na sobie taką piękną błękitną kokardę (błękit to mój ulubiony kolor, jak i kolor moich i mamy oczu). I można powiedzieć że ten błękit jest zawsze z Maksem. Nawet kupiłam mu błękitną obroże, to taki symbol.
A kiedy myślałam że moje życie już się nie zmieni na lepsze. Przyśniły mi się skrzydła anioła, białe z odcieniem błękitu i wtedy to się stało...