Ten dzień był jak każdy inny. Wstałam rano, dosłownie ze łzami w oczach. Poszłam do łazienki ogarnęłam się na tyle by nie wyglądać
jak trup. Nie zawsze mi to wychodzi. Kiedy wróciłam się do pokoju na biurku leżało piórko, małe drobne a co najdziwniejsze w odcieniu
błękitu.. z osłupienia wyrwał mnie sms. Od Kathy (jedyna osoba która ze mną w obecnej sytuacji mnie nie zostawiła).
"Idziesz czy znowu robisz sobie wolne ? Bo ja czekam już na dole." Spojrzałam na zegarek i zorientowałam się że mamy nie całe 10 minut na dojście
do szkoły. Zerwałam się , w biegu zarzuciłam kurtkę i chwyciłam torbę i pobiegłam w dół schodów ku Kathy.
W szkole nic nowego, przedłużające się lekcje jak i przerwy, bo co możesz robić na przerwach jak masz tylko jedną znajomą, która jest oblegana przez
tysiące osób. Dobrze że miałam z nią chociaż wf. Obydwie kochamy koszykówkę, to nas w sumie połączyło jakieś dwa lata temu.
Jedno w tej szkole mi się podoba, jest więcej godzin wf. Codziennie po dwie. I codziennie prawie gram w koszykówkę .
Dzisiaj za dużo dziewczyn było. A chłopakom zabrakło jednej osoby, więc jako wyrzutek do nich dołączyłam bo u dziewczyn nikt mnie nie wybrał do drużyny oczywiście.
Chłopacy też nie byli z tego powodu zadowoleni. No ale trudno. Kiedy do nich podeszłam zauważyłam że jest ich o jednego za dużo, ktoś musiał się przepisać do naszej grupy.
Wzrokiem odnalazłam nowego, to był blondyn o długich włosach. Szczupły, wysoki jego twarz miała zimne rysy, ale na niej widniał uśmiech który dodawał mu uroku.
Zauważył że się na niego gapię, rozszerzył uśmiech i ruszył w moją stronę. Biedak nie wiedział że to co zamierza zrobić, najprawdopodobniej popsuje mu start w tej szkole.
-Hej. Jestem Jace, niedawno się tutaj przeniosłem. Będziemy razem w drużynie.
-Eve. Popsułeś swój start w tej szkole.
-Cze.. - gwizdek trenera przerwał mu dalsze męki.
Podczas gry dzisiaj pokazałam że nie jestem zupełną amatorką, kiedy Jace wyłapał że dobrze rzucam, zaczął mi podawać a ja mogłam spokojnie rzucać za 3 . No przynajmniej na początku
gry, bo później już mnie broniono.
Po wf jak najszybciej uciekłam do szatni, ponieważ strasznie bałam się konfrontacji z Jace'm. Nie mam pojęcia czemu, miałam jakieś dziwne przeczucia co do tej znajomości.
Reszta dnia obyła się bez większych przeszkód.
Wróciłam do domu, który jak zwykle okazał się pusty. Od śmierci mamy było tak codziennie ..
i dzień jak co dzień , zasnęłam czytając mangę.
Ale tym razem coś się zmieniło... znowu śnił mi się ten sam sen.
Tenshi (Anioł)
piątek, 7 marca 2014
sobota, 22 lutego 2014
Błękit
Nie wiem kiedy to się zmieniło. Całe życie odwróciło się do góry nogami. A to wszystko od kiedy w moje 17 urodziny, zmarła moja mama.
Od tamtej pory wszystko szło źle. Straciłam przyjaciół bo się zamknęłam w sobie, a im chyba nie było na rękę słuchanie kogoś kto ma tylko ponure myśli.
Tata, ehh szkoda gadać. Zatracił się w swojej pracy, prawie go nie ma w domu bo pracuje nad godziny. Oczywiście żeby mieć na jedzenie, ale moim zdaniem głównym powodem jest to że dom przypomina mu mamę.
Co wieczór musi coś wypić. No cóż, już się przyzwyczaiłam. Moimi przyjaciółmi od tamtej pory są książki. Już się pogubiłam w tym ile ich przeczytałam od tamtego czasu. W nich zawsze wszystko kończy się happy endem.
No oczywiście kimś ważniejszym od książek jest mój piec Maks . To duży owczarek. Zawsze jest przy mnie. Dostałam go na moje nieszczęsne 17 urodziny, a co dziwniejsze od mojej mamy. Kupiła go już jakieś dwa tygodnie wcześniej i ukrywała go u cioci.
A w dzień moich urodzin jeszcze za nim doszły do nas wieści o jej śmierci, ciocia przyszła z nim do mnie, miał na sobie taką piękną błękitną kokardę (błękit to mój ulubiony kolor, jak i kolor moich i mamy oczu). I można powiedzieć że ten błękit jest zawsze z Maksem. Nawet kupiłam mu błękitną obroże, to taki symbol.
A kiedy myślałam że moje życie już się nie zmieni na lepsze. Przyśniły mi się skrzydła anioła, białe z odcieniem błękitu i wtedy to się stało...
Od tamtej pory wszystko szło źle. Straciłam przyjaciół bo się zamknęłam w sobie, a im chyba nie było na rękę słuchanie kogoś kto ma tylko ponure myśli.
Tata, ehh szkoda gadać. Zatracił się w swojej pracy, prawie go nie ma w domu bo pracuje nad godziny. Oczywiście żeby mieć na jedzenie, ale moim zdaniem głównym powodem jest to że dom przypomina mu mamę.
Co wieczór musi coś wypić. No cóż, już się przyzwyczaiłam. Moimi przyjaciółmi od tamtej pory są książki. Już się pogubiłam w tym ile ich przeczytałam od tamtego czasu. W nich zawsze wszystko kończy się happy endem.
No oczywiście kimś ważniejszym od książek jest mój piec Maks . To duży owczarek. Zawsze jest przy mnie. Dostałam go na moje nieszczęsne 17 urodziny, a co dziwniejsze od mojej mamy. Kupiła go już jakieś dwa tygodnie wcześniej i ukrywała go u cioci.
A w dzień moich urodzin jeszcze za nim doszły do nas wieści o jej śmierci, ciocia przyszła z nim do mnie, miał na sobie taką piękną błękitną kokardę (błękit to mój ulubiony kolor, jak i kolor moich i mamy oczu). I można powiedzieć że ten błękit jest zawsze z Maksem. Nawet kupiłam mu błękitną obroże, to taki symbol.
A kiedy myślałam że moje życie już się nie zmieni na lepsze. Przyśniły mi się skrzydła anioła, białe z odcieniem błękitu i wtedy to się stało...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)